Odkąd pamiętam bałam się, że nie znajdę pracy po studiach… Widziałam w moim otoczeniu osoby, które długo pozostawały bezrobotne, walczyły o jakąkolwiek pracę i cieszyły się, gdy dostawały oferty poniżej swoich kompetencji, za minimalną stawkę. Myślałam, że tak to już jest – musisz iść na studia, a potem modlić się o szansę i godzić się na pierwszą propozycję pracy.

Z takim przekonaniem tkwiłam na studiach z administracji, które mnie nudziły, ale wydawały się i tak lepszym wyborem niż inne kierunki humanistyczne. 

Pewnego dnia dowiedziałam się, że jedna z krakowskich korporacji organizuje warsztaty z pisania CV na mojej uczelni. Pomyślałam: Czemu nie? – pójdę, może dowiem się czegoś ciekawego. Te warsztaty okazały się impulsem do działania. Spodobało mi się jak przedstawiciele firmy opowiadali o pracy w HR, dowiedziałam się jak poprawić moje CV, jak dobrze zaprezentować się na rozmowie kwalifikacyjnej. Na koniec wspomnieli, że firma organizuje dwa razy w roku praktyki. Bez większych nadziei zdecydowałam się aplikować, myśląc, że pewnie się nie dostanę ale przynajmniej zobaczę o co rekruter pyta na takiej rozmowie i jak to jest. Ku mojemu zdziwieniu dostałam się i miesiąc później zdobywałam już pierwsze doświadczenia jako rekruter. 

Spodobało mi się na tyle, po 3 miesiącach że ze smutkiem myślałam o tym, że niedługo praktyki skończą się a zacznie się nowy rok akademicki i wrócę do nudnych zajęć na uczelni. Ostatniego dnia praktyk koleżanka z zespołu zapytała mnie o dalsze plany, a do mnie dotarło, że powrót na uczelnie wydawał mi się jedyną opcją, nie myślałam o tym, że mogę pójść inną ścieżką. Zaczęłam szukać informacji o ofertach pracy i opcji zmiany trybu studiów na zaoczne i okazało się to możliwe i zaskakująco łatwe. Czułam ekscytację ale też niepokój, zastanawiałam się czy to dobra decyzja, czy nie podjęłam jej za szybko i pod wpływem impulsu. Bałam się opinii rodziców i tego, że sobie nie poradzę,  głównie ze względu na niskie poczucie własnej wartości. Przeanalizowałam jednak wszystkie za i przeciw ale przede wszystkim czułam, że to dobry wybór. 

Później wszystko potoczyło się bardzo szybko, przeszłam proces rekrutacyjny na stałe stanowisko w firmie, w której miałam praktyki, otrzymałam ofertę pracy, a w ciągu kilku dni załatwiłam formalności na uczelni i 1 października, zamiast na uczelni, pojawiłam się w pięknym szklanym biurowcu. Ja, osoba, która bała się, że nie znajdzie pracy po studiach, znalazła ją jeszcze w ich trakcie! Dostając ofertę od pierwszej firmy, do której zaaplikowała. Niestety moje otoczenie nie podzielało mojego entuzjazmu, słyszałam, że to błąd, że moim priorytetem powinny być studia. Było to dla mnie trudne i wiele razy, gdy cały urlop wykorzystywałam na sesję, uczyłam się w nocy a o 7:30 wychodziłam do pracy, kończyłam pracę w piątek o 16:00 i biegłam na uczelnię, zamiast szykować się na imprezę zastanawiałam się, czy to była dobra decyzja. Jednak praca w HR mimo, że wymagająca była także bardzo satysfakcjonująca i ciekawsza, niż zajęcia na uczelni. 

Minęło kilka lat, skończyłam studia, potem kolejne, dostawałam awanse jednak czułam, że czegoś mi brakuje. Praca na stanowisku HR Business Partnera odpowiedzialnego za kilka państw była bardzo satysfakcjonująca, pozwalała na podróże służbowe po Europie, jednak okazała się też wymagająca. Czułam, że potrzebuję zwolnić. W takim dylemacie zastała mnie pandemia i lockdown. Przyznałam sama przed sobą, że to coś więcej niż zwykłe zmęczenie i sięgnęłam po pomoc coacha kryzysowego. Czułam ogromny smutek, nie rozumiałam jak mogłam wypalić się w pracy, którą przecież uwielbiałam i o której marzyłam. Bałam się, nie wiedziałam czy dalej będę w stanie wykonywać dotychczasowy zawód. Po kilku miesiącach zwolnienia lekarskiego i równoczesnej współpracy z coachem widziałam, co doprowadziło do wypalenia, co mogę zrobić żeby lepiej o siebie zadbać i jak zbudować relacje z pracą na nowo. 

To był kolejny raz, gdy przekonałam się jak wielkie zmiany można zaplanować i dokonać w trakcie procesu coachingowego. O coachingu wiele słyszałam, pracowałam w końcu ponad 10 lat w obszarze HR, byłam też klientem w ramach wewnętrznego programu rozwojowego.  Pomyślałam, że czas, który zyskałam przez brak podróży i dojazdów mogę poświęcić nauce w Szkole Coachingu.  Mając za sobą lata pracy z biznesem wiedziałam, że chcę dawać maksymalną wartość od samego początku, dlatego też dosyć szybko podjęłam decyzję, co do specjalizacji.

Od tamtej pory pomagam ambitnym kobietom w budowaniu kariery, w zgodzie z ich potrzebami, bez martwienia się o opinie innych.  Sama przeszłam tą drogę, decyzji o przerwaniu dziennych studiów i rozpoczęciu pracy w wieku 20 lat nie poparł nikt z moich bliskich, podobnie kolejnych decyzji o zmianach pracodawcy czy rozpoczęciu własnej działalności. 

Wierzę jednak, że każda z nas zasługuje by żyć i pracować w zgodzie ze swoimi wartościami i wykonywać pracę, do której chce nam się wstawać rano, która zaspokaja nasze potrzeby.  Ja taką już mam, czas na Ciebie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *